wtorek, 23 października 2012

Kto bierze, ten wygrywa 02


Rozdział 2

Siedział na polanie i patrzył się w gwiazdy. I co ja sobie myślałem? Że pójdzie ze mną chętnie na koncert i pozna z kolegami? Boże, czemu się tak łudziłem? Chciałbym, aby Mike ze mną tu był, nie znam tu nikogo i czuje się samotny. 
Z zamyślenia wyrwało go lekkie szarpnięcie za ramię.
-Gdzie ty się włóczysz? Miałeś się trzymać blisko, ale nie...ty musiałeś gdzieś poleźć, a nawet nie znasz okolicy, czy ty wiesz gdzie w ogóle jesteś?! - darł się Dominic, słychać było troskę w jego głosie, ludzie zaczęli się na nich oglądać. Spuściłem głowę, wiedząc, że przegiąłem.
-No ja tylko...
-Co ty tylko??- przerwał mi - Przecież, jak bym Cię nie znalazł to jak byś wrócił?! No jak?- odpowiedziała mu głucha cisza- No pytam się!
-No...jakoś...- zacząłem dukać- jakoś bym wrócił?- mój głos brzmiał niepewnie.
-Jakoś byś wrócił?!- powtórzył za mną, czuł że zaraz mu coś zrobi, przecież jak by mu się coś stało to kogo by była wina? - Idziemy! - wrzasnął, szarpiąc mnie i ciągnąc w stronę domu- Jak mogłeś być taki lekkomyślny? Czy ty wiesz ile my Cię szukaliśmy?!
Szedłem ze spuszczoną głową, z oczu zaczęły mi płynąć łzy, wiedziałem, że źle zrobiłem ale czy on musiał na mnie tak wrzeszczeć? Zacząłem się go bać, szedłem za nim posłusznie, próbując nie rozkleić się do końca.

Weszli do domu i zdjęli buty.
- Ty Matt zostajesz z nami czy wracasz? - chciał to powiedzieć uprzejmie, ale ze względu na jego humor, wyszło to raczej zgryźliwie.
-yy...ja - speszony, spojrzał na Sebastiana- yyy...ja chyba...yyy
-zostanie- powiedział Sebastian- będziemy mieli jak spać?? przecież u Ciebie w pokoju, oba łóżka są zajęte – zwrócił się do przyjaciela.
-moja matka będzie dopiero jutro, więc możecie spać w jej sypialni- powiedział, obserwując jak Matt robi się coraz bardziej czerwony- a ty Nicolas na górę! Już! I spać!
- Dobrze- powiedział i zwiał szybko do pokoju.
- Zaraz wam wszystko naszykuje.

Dominic wymienił im pościel i zostawił ich samych.
- No to jak robimy?- zapytałem
-Co jak?- spojrzał na mnie nic nie rozumiejąc.
- No jak robimy? Najpierw pod prysznic, czy może najpierw małe ruchańsko w łóżku, a później prysznic? Czy może najpierw ruchańsko w łóżku, a potem ruchańsko pod prysznicem?- W sumie po 2 godzinach szukania tego bachora, wróć bardzo ładnego bachora, nie bardzo miałem ochotę na seks, ale Matt wyglądał tak ślicznie, że aż chciało się go przelecieć mocno i niekoniecznie delikatnie.
-yy..no ale tak tutaj??- zapytał ze słodkimi rumieńcami, przez co jeszcze bardziej chciałem go wyruchać.
-no a gdzie? na dworzu?
-no nie...
-no to jak chcesz??Nie chce mi się tu tak sterczeć i czekać aż księżniczka się namyśli- nawet nie siliłem się na miły ton.
-yyy...no to może... najpierw ten...tego...no...- uśmiechnąłem się ironicznie, wstydził się nawet wypowiedzieć to słowo, czyli pewnie dziewica, po tym jaki był chętny do całowania na koncercie i macania, myślałem że jest bardziej doświadczony, ale w sumie to lepiej, wole dziewicze dziurki są tak przyjemnie ciasne. - no... wiesz o co mi chodzi..., a potem prysznic? - dokończył.
Nic nie odpowiedziałem, po prostu podszedłem do niego i go pocałowałem, chętnie rozchylił usta, z czego skorzystałem, zacząłem penetrować jego jamę ustną. Przejechałem po jego podniebieniu i zębach, a on zgadzał się na to, jakby czekał na moje pozwolenie czy może do mnie dołączyć, po krótkiej chwili zacząłem lekko trącać jego język, na co on natychmiast odpowiedział, zaczęliśmy się całować coraz żarliwiej i coraz namiętniej. Oderwałem się na chwilę i na niego spojrzałem, miał rozchylone, lekko napuchnięte od pocałunków wargi i obfite rumieńce na policzkach.
-Obciągnij mi - wyszeptałem mu do ucha, spojrzał na mnie trochę niepewnie ale posłusznie klęknął przede mną i nieporadnie zaczął rozpinać mi rozporek - spokojnie, nie denerwuj się, powoli...- wziąłem jego ręce w swoje i pomogłem mu rozpiąć rozporek. Wyjął mojego penisa i spojrzał na mnie nieśmiało.
-Ja nigdy nie robiłem, ja...- zarumienił się jeszcze bardziej i spuścił wzrok.
-Spokojnie...nie stresuj się - powiedziałem, w miarę łagodnie, co było niezwykle rzadko u mnie spotykane.
Spojrzał na mojego kutasa, zawahał się chwilę, jednak zaraz potem, wziął go buzi. Ooo tak... to mi się podobało, mój penis i jego słodkie usteczka na nim, ooo tak, zaczął poruszać głową, westchnąłem, zaczął robić to coraz śmielej, przejechał językiem po całej długości, po czym na powrót włożył go sobie całego do ust, po chwili doszedłem w jego ustach, dociskając jego głowę, próbował się odsunąć, ale mocno go trzymałem, więc chcąc, nie chcąc połknął całą spermę. Wstał i spojrzał na mnie, nie wiedząc co ze sobą zrobić.
-Połóż się na łóżku- widząc jak się kładzie na plecach dodałem- na brzuchu. Podszedłem do łóżka, nie miałem zamiaru i nawet siły bawić się w grę wstępną, nie obchodziło mnie, że to jego pierwszy raz. Ściągnąłem mu spodnie i majtki.
-Może zaboleć- i z tymi słowami wszedłem w niego bez żadnego przygotowania, krzyknął i chciał uciec od przyczyny bólu, ale przytrzymywałem go mocno za biodra. Był tak przyjemnie ciaśniutki. Odczekałem chwilę delektując się jego wąską dziurką i zacząłem się w nim poruszać, nie zważałem na to, żeby mu było dobrze, chodziło o zaspokojenie tylko i wyłącznie mnie. Po kilku kolejnych pchnięciach spuściłem się w nim i wysunąłem się z niego. Opadł na poduszki, zwijając się w kłębek i szlochając.
-Idziesz pod prysznic? - pokręcił tylko głową dalej szlochając, więc wyszedłem i poszedłem się umyć.