wtorek, 9 kwietnia 2013

Kto bierze, ten wygrywa 03


Rozdział 3




Czułem się paskudnie. Jak on mógł mnie tak potraktować? Jak ja mogłem dać się tak potraktować? Wszystko mnie boli, bardzo boli, nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Nigdy bym nie przypuszczał, że mój pierwszy raz będzie tak okropny. Usłyszałem kroki, a po chwili uginające się łóżko. Nie chciałem, żeby był teraz obok mnie, nie chciałem, żeby chciał czegoś jeszcze ode mnie. Poczułem ramiona oplatające mnie w talii. Spiąłem się mimowolnie. Chyba to zauważył, bo pogłaskał mnie łagodnie po głowie. - Ciiii..., spokojnie, nie płacz już - powiedział zatroskany. Zatroskany? Nie, musiało mi sie wydawać. - Dlaczego...? - powiedziałem ledwo wydobywając głos przez łzy - dlaczego zrobiłeś to w taki sposób? - dodałem nieco pewniej, jednak ciągle drżącym głosem. Nie uzyskałem odpowiedzi, jednak nie miałem ani ochoty ani siły, drążyć tego. Szlochałem jeszcze jakiś czas, Sebastian zasnął ciągle oplatając mnie ramionami. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, poczułem się bezpiecznie w tych ramionach. Było to tak absurdalne, po tym jak mnie potraktował, jednak właśnie się tak czułem, mocno przywarłem do niego plecami i zasnąłem. 

                                                                        
                                                                       ***

Obudziłem się. Powoli otworzyłem oczy. Rozejrzałem się po pokoju i zacząłem sobie przypominać wydarzenia z poprzedniego wieczora. Byłem na koncercie z nowo poznanym chłopakiem. Sebastian... tak, tak miał na imię, ale co sie potem stało? Zastanawiałem się tak krótką chwile i sobie przypomniałem, przypomniałem sobie wszystko, jak szukaliśmy Nicolasa, jak potem przyszliśmy do domu i ... . Usiadłem gwałtownie, czego od razu pożałowałem.Poczułem ogromny ból w dolnych częściach ciała. Łzy napłyneły mi do oczu. - Znowu będziesz ryczał? - spojrzałem na Sebastiana opierającego się o framugę. - Nie...- i wbrew temu co powiedziałem, rozryczałem się, czułem jego wzrok na sobie. Nie chciałem płakać, szczególnie przy nim ale nie mogłem przestać, płakałem i płakałem, poczułem jak ktoś obejmuje mnie i tuli do siebie. Spojrzałem do góry i ujrzałem czarne oczy Sebastiana. - Nie wiedziałem, że jesteś taki delikatny - powiedział i jakby nigdy nic uśmiechnął się łobuzersko. Chciałem coś powiedzieć , ale nie wiedziałem co. On widząc moje zakłopotanie, zmienił temat - Dzisiaj jest impreza u Jake'a, pójdziesz ze mną? - Nie wiem, czemu ale poczułem się szczęśliwy, chciał iść ze mną na imprezę! Nie mogłem w to uwierzyć, nagle zapomniałem wszystko co mi zrobił, jak przez niego czułem się źle, zarzuciłem mu ręce na szyję i przytuliłem się do niego. - Chodź, weźmiesz prysznic, a ja poszukam jakiejś maści dla ciebie. 
                                                                                   
                                                                    *** 

Sebastian usiadł na kanapie obok Dominica. - Masz może jakąś maść? - spytał, wiedział że Dom od razu się domyśli o jaką maść mu chodzi. - Aż tak bardzo go zjechałeś?? - No...prawiczek, sam wiesz... - Ale ty chyba nie robiłeś z nim tak ostro jak zwykle- powiedział i spojrzał na przyjaciela, widząc jego wzrok wiedział, że jest źle.

________________________________________

Mialam juz nie dodawac notek, ale znalazlam moje stare wypociny, w sumie krotkie ale jakos nie moglam niczego dopisac, bo nie wazne co dopisalam, mialam wrazenie, ze to psuje xd 

1 komentarz:

  1. Hey nominowałam Cię do The Versatile Blogger.
    Więcej informacji u mnie:
    http://ourloveisreal.wordpress.com/
    ~Keyowa

    OdpowiedzUsuń